nauka, badania, szkolnictwo wyższe

182 readers
3 users here now

founded 4 years ago
MODERATORS
1
 
 

cross-postowane z: https://szmer.info/post/4635277

Studenccy związkowcy tak jak rok temu, tak i w tym roku zamierzają przypominać, że warunki życia studentów w Warszawie są bardzo trudne. W czasie swojej pierwszej akcji na terenie kampusu przy Krakowskim Przedmieściu zostali wyprowadzeni z terenu uczelni. Studenci UW należący do warszawskiego Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej rok temu zaczęli głośną kampanię, która miała uświadomić władze uczelni, w jak trudnej sytuacji jest młodzież studiująca w Warszawie. Powodem rozpoczęcia akcji była przede wszystkim mała liczba przystępnych cenowo akademików w stolicy, co przy drożyźnie na rynku mieszkań na wynajem w Warszawie, stawia studentów w trudnej sytuacji finansowej. Kampania dała się we znaki władzom uczelni, które były krytykowane za brak działań mających poprawić sytuację studentów.

1 października pokazał, że tamta kampania się nie skończyła i związkowcy nadal zamierzają przypominać, że warunki życia studentów w Warszawie są bardzo trudne. Wielu może się kształcić tylko jeśli znajdzie pracę. Dlatego młodzież od początku roku akademickiego rozdaje na terenie kampusu uniwersyteckiego nowy numer "Alarmów Studenckich", gazety młodych związkowców. A przy tej okazji opowiada o wynikach najnowszego raportu dotyczącego akademików na Uniwersytecie Warszawskim, opisanego także w "Alarmach...".

Związkowcy sprawdzili warunki w poszczególnych domach studenckich oraz zbadali, jak wygląda procedura rekrutacji do nich. Jak wynika z udostępnionych przez UW autorom badania danych, w 2023 r. uczelnia zapewniała miejsca w akademikach dla 6,79 proc. studentów. I choć to najwięcej od 16 lat, to jednak trudno ten odsetek - związkowcy nie mają co do tego żadnych wątpliwości - uznać za satysfakcjonujący.

Straż uniwersytecka wyprosiła studentów z kampusu Akcja była prowadzona w środę (2 października) na terenie kampusu Ochota, a w czwartek (3 października) - na otwartym ponownie kampusie przy Krakowskim Przedmieściu. Wcześniej, przez trzy i pół miesiąca, kampus był zamknięty po wybuchu na terenie uniwersytetu propalestyńskich protestów.

Studenccy związkowcy ustawili się rano w czerwono-czarnych kamizelkach naprzeciwko starej Biblioteki Uniwersyteckiej. Jednak szybko zainteresowała się nimi straż uniwersytecka. Strażnicy kazali studentom wyjść za bramę uczelni. Związkowcy ocenili, że pierwszy raz działania straży były tak stanowcze. Wcześniej kończyło się na ostrzeżeniach, nawet, gdy rozkładali stoisko przy chodniku. - Zasłonili się jakimś rozporządzeniem, którego nie umieli nawet zacytować i stwierdzili, że bez zezwolenia na terenie uniwersytetu nie możemy niczego kolportować - relacjonuje Adam Ochwat, jeden z liderów Koła.

Strażnicy mieli najpierw odesłać studentów do kanclerza UW, a potem wprost poinformować ich, że to kanclerz wydał nakaz opuszczenia kampusu przez aktywistów. - Nie dostaliśmy żadnego potwierdzenia tej decyzji - zaznacza Ochwat.

Wraz z pozostałymi działaczami przenieśli się więc przed bramę UW.

"Czego boją się władze UW"? "Czy władze UW aż tak boją się własnych studentów i studentek, że nie dopuszczają do rozmów między nimi? Uniwersytet jest nasz, to my go tworzymy. Będziemy na nim przebywać, dzielić się ideami, dyskutować i walczyć o swoje!" - skomentowali potem w serwisach społecznościowych.

Nawiązali też do kilkumiesięcznego zamknięcia bram UW. "Pomimo nacisków całej społeczności akademickiej władze rektorskie przez ostatnie miesiące odmawiały ponownego otwarcia bram i przerwania kontroli na wejściach, powołując się na „ryzyko dla bezpieczeństwa". Kogo zatem boi się rektor - własnych studentów i studentek?" - czytamy dalej w ich wpisie w internecie.

Protestować na UW można, ale za zgodą Zapytaliśmy biuro prasowe UW, dlaczego studenci musieli opuścić teren uczelni. - Uniwersytet Warszawski jest otwartą przestrzenią do wymiany poglądów, dyskusji i działań społecznych, przy zachowaniu obowiązujących zasad i przepisów. Straż uniwersytecka jedynie przypominała uczestnikom akcji rozdawania materiałów na terenie kampusu o obowiązku uzyskania wcześniejszej zgody na prowadzenie takich aktywności, co dotyczy wszystkich podmiotów – zarówno organizacji studenckich, jak i związków zawodowych - odpowiedziała nam Anna Modzelewska, rzeczniczka prasowa uczelni.

Przekonuje, że zgoda jest potrzebna, żeby "zapewnić porządek i bezpieczeństwo na terenie kampusu". - Każda forma zgromadzeń lub aktywności musi być prowadzona zgodnie z zasadami, które mają na celu ochronę wszystkich członków wspólnoty akademickiej - dodała.

2
 
 

Czy ktośx zna przypadkiem bliżej tę kwestię, proszę?

3
4
5
6
7
8
9
10
11
 
 

zapnijcie pasy

12
13
14
15
16
 
 

Tydzień Otwartego Dostępu 2024 pod hasłem “Społeczność ponad komercjalizacją” W dniach 21–27 października 2024 r. odbędzie się Międzynarodowy Tydzień Otwartego Dostępu. Ubiegłoroczny temat przewodni – "Społeczność ponad komercjalizacją" – będzie kontynuowany w tej edycji. Zagadnienia poruszane w zeszłorocznej odsłonie wydarzenia w tym roku są jeszcze bardziej aktualne, dlatego po raz pierwszy zdecydowano się na kontynuację rozpoczętych rok wcześniej dyskusji. Organizatorzy podkreślają, że otwarte publikowanie powinno jak najlepiej służyć interesom społecznym i środowisku akademickiemu oraz przeciwdziałać czerpaniu zysków z publicznie finansowanej działalności naukowej przez sektor prywatny. Na stronie openaccessweek.org będą pojawiać się informacje na temat tegorocznych wydarzeń. Każdy może włączyć się w obchody, organizując własne działania promocyjne, spotkania i wykłady, dostosowując je do potrzeb lokalnej społeczności.

17
18
19
 
 

cross-postowane z: https://szmer.info/post/4250350

Po blisko trzech tygodniach aresztu domowego grupa polskich studentów została właśnie uwolniona.

Studenci wydziału afrykaniatyki UW, którzy przybyli do znajdującego się na północy kraju miasta Kano uczyć się lokalnego języka obserwowali tam antyrządową demonstrację, podczas której zostali zatrzymani. Postawiono im fałszywy zarzut uczestnictwa i wznoszenia flag Federacji Rosyjskiej [sic!], co szybko bezmyślnie powieliły media głównego nurtu i podchwyciła rosyjska propaganda. Ze względu na ciągnący się konflikt o nominację ambasadorów między rządem a prezydentem na miejscu nie było polskiej ambasadorki, uniemożliwiając interwencję na stosownym poziomie i podstawiając grupę na łasce notorycznie skorumpowanej lokalnej administracji.

Informacja będzie aktualizowana.

20
21
22
23
24
 
 

Man is suing a hospital in Atlanta, Georgia after doctors allegedly lost a piece of his skull. Unable to retrieve the osseous omission, hospital staff ended up having to rebuild the patient’s cranium with a custom-made synthetic implant - and he was charged thousands of dollars for the procedure.

25
view more: next ›